niedziela, 25 sierpnia 2013


Pamiętam je z dzieciństwa - niezapomniane, w każdym razie dla mnie ;p zabawki zza wschodniej granicy, 
a wśród nich one, kolorowe, drewniane Matrioszki. Miałam takie z Ukrainy. Do dzisiaj zachowała się niestety tylko jedna, o dziwo właśnie ta najmniejsza z kompletu.
Ręcznie malowane, zazwyczaj w kwiaty, babuszki z urokliwą pyzatą buzią zdają się znowu mieć swoje pięć minut.

Poniżej moja, wersja współczesna w formie filcowej zawieszki.
Z uśmiechem ozdobi torebkę albo walizkę.

Czemu nie;)














2 komentarze:

  1. Moja zdobi półeczkę :) Jeszcze raz dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że cieszy -tak jak mnie Twoje ozdoby!

    OdpowiedzUsuń